Po zmianie czasu już zupełnie zrobiło się wiosennie. Ciepłe i przede wszystkim długie dni dają motywację do działania. Czym później tym trudniej coś sensownego zrobić ze swoim życiem. Póki jestem piękna, młoda i genialna trzeba działać i brać od życia jak najwięcej. Szkoda tylko że nie mam autobusu do stajni przez weekendy i muszę podróżować pociągiem, który jest drogi i budzi we mnie strach. Uwielbiam tutejsze autobusy i wolałabym nimi podróżować. Moja miłość do nich wiążę się z Tym że są 4 razy tańsze. Za kilka dni święta, cieszę się że zaplanowałam świąteczny długi weekend, Jakbym miała siedzieć w domu i myśleć o świątecznej atmosferze to mogłabym się zdołować. Dzieci będą biegać za czekoladowymi jajkami a w poniedziałek będzie oblężenie sklepów. A ja proszę tylko o ładną pogodę bo te święta spędzę aktywnie, ze znajomymi i niestety bez rodziny.
Bardzo chciałam iść z koszyczkiem do święcenia. Nie ma w Anglii takiego zwyczaju, ale znalazłam kościół, który ,,oferuje'' taką ,,usługę''. Z moich chęci i starań nic nie wyniknie, ponieważ w sobotę od siódmej rano jestem w stajni i bardzo mnie to cieszy. Do świątecznego postu.




.jpg)
Od kilku miesięcy niszczę moją nadpobudliwość na fitnessie. Fantastyczna sprawa. Człowiek zdrowo zmęczony jest szczęśliwy. Zawsze kochałam się ruszać a nie stać w miejscu. Ale ile można chodzić? Teraz przyszedł czas na dietę ale to nie jest takie proste dla człowieka, który mógłby się żywić tylko i wyłącznie czekoladą. Znalazłam motywację, Konkurs w klubie. 5% zniżki na karnet za każdy zrzucony kilogram. Zaczynamy od 1wszego stycznia. Finisz 23 lutego. Przez te kilkanaście dni mogę być naprawdę nieznośna..jpg)